Przez dziesięciolecia ćwierć mili była w Stanach Zjednoczonych ostatecznym sprawdzianem prawdziwej prędkości. To właśnie tam rodziły się legendy czystej akceleracji – bez marketingowych sztuczek, bez półśrodków. Od dziś na samym szczycie tej hierarchii znajduje się jedno nazwisko: Chevrolet Corvette ZR1X.
Z oficjalnym czasem 8,67 s na 402 metrach oraz 1,68 s do 100 km/h, najbardziej ekstremalny Corvette w historii stał się najszybszym seryjnym samochodem wyprodukowanym w USA w sprincie na prostym odcinku. Tym samym wchodzi w świat zarezerwowany dotąd dla najdroższych hipersamochodów globu – maszyn kosztujących nawet dziesięć–dwadzieścia razy więcej. Z jednym wyjątkiem.
Ćwierć mili – próba, która w USA znaczy więcej niż 0–100 km/h

Aby zrozumieć wagę tego rekordu, trzeba znać kontekst. W Europie skupiamy się na przyspieszeniu 0–100 km/h, ale w USA króluje ćwierć mili: 402 metry od startu zatrzymanego, które testują nie tylko ruszanie, lecz także zdolność auta do ciągłego przyspieszania przez ponad osiem sekund – aż do prędkości przekraczających 250 km/h.
Zejście poniżej 9 sekund było dotąd domeną dragsterów i skrajnie wyspecjalizowanych konstrukcji. Fakt, że dokonał tego seryjny Corvette, mówi więcej niż jakikolwiek wynik 0–100. Co ważne – bez trików: zwykłe paliwo, seryjny silnik, standardowa aerodynamika i Michelin Pilot Sport 4S. I tyle.
Choć komunikat prasowy opublikowano dopiero teraz, próby odbyły się już w październiku na torze US 131 Motorsports Park (Michigan). Według Chevroleta ten sam egzemplarz wielokrotnie przejeżdżał ćwierć mili w czasie poniżej 8,8 s, co potwierdza powtarzalność osiągów.
1.250 KM, napęd AWD i start wyliczony co do milimetra
Sekret? Recepta równie amerykańska, co zaawansowana technicznie. ZR1X łączy podwójnie doładowane V8 o pojemności 5,5 l z silnikiem elektrycznym na przedniej osi, osiągając łącznie 1.250 KM. System Custom Launch Control precyzyjnie kontroluje obroty startowe i uślizg kół, pozwalając w pełni wykorzystać napęd na cztery koła już od pierwszego metra.
Efekt jest bezlitosny: 1,68 s do 97 km/h i przeciążenia sięgające 1,75 g. To oznacza start jak z katapulty i brutalne, nieustające przyspieszenie aż do linii mety.
Jak wypada na tle hipersamochodów?
| Samochód | 0–97 km/h | Ćwierć mili | Prędkość na mecie | Cena (≈ €) |
|---|---|---|---|---|
| Rimac Nevera R | 1,66 s | 7,9 s | 299 km/h | 2,33 mln € |
| Corvette ZR1X | 1,68 s | 8,67 s | 256 km/h | 193.000 € |
| Pininfarina Battista | 1,79 s | 8,55 s | 249 km/h | 2,05 mln € |
| Bugatti Tourbillon | 1,9 s | 8,8 s | 283 km/h | 4,28 mln € |
| Lucid Air Sapphire | 1,89 s | 8,95 s | 254 km/h | 232.000 € |
| Koenigsegg Jesko Absolut | 2,4 s | 8,77 s | 298 km/h | 3,16 mln € |
Porównanie bywa dla wielu bolesne. ZR1X z czasem 8,67 s na ćwierć mili i 1,68 s do 100 km/h dorównuje lub pokonuje auta warte kilka milionów euro. Tylko Rimac Nevera R pozostaje wyraźnie z przodu – ale w zupełnie innej lidze cenowej.
Nowy rozdział w historii amerykańskiej akceleracji

Ten rekord to także symboliczny moment w USA. Corvette ZR1X detronizuje Dodge Challenger SRT Demon 170 – auto stworzone specjalnie do drag stripu, które korzystało z paliwa E85, dragowych opon homologowanych na drogę i ekstremalnego setupu pod jedną konkurencję.
Tymczasem hybrydowy, centralnosilnikowy Corvette z AWD odbiera mu koronę w konfiguracji znacznie bliższej „normalności”. Chevrolet nie bez powodu podkreśla, że to „najszybszy sposób na przejechanie ćwierć mili za mniej niż milion dolarów”. Cena startuje od 209.700 USD (ok. 193.000 €), a rekordowy egzemplarz różnił się głównie felgami z włókna węglowego.
Corvette siada do stołu z najlepszymi
To nie jest tanie auto. Ale łamie barierę, która przez lata wydawała się nieosiągalna. Corvette ZR1X przestaje patrzeć na hipersamochody z dystansu – zasiada z nimi przy jednym stole, dzięki realnym osiągom, bez sztuczek i bez kompromisów. W USA – i poza nimi – takie momenty nie zdarzają się często.
